Andre otwiera album nową wersją "Twisted Love" z wokalem. Mnie osobiście ten kawałek bardzo porusza, przepiękny wokal i znana już melodia grana na pianinie. Świetny pomysł na odświeżenie,wokal dodaje jeszcze więcej charakteru. Otwarcie na 5+ !
Potem znany singiel "Gold". Jak zobaczyłem kto użycza głosu to stwierdziłem, że znów będzie omijanie na płycie... Z kolei kiedy usłyszałem w całości to doznałem szoku. Otóż Andre wypuścił nam naprawdę świetny kawałek z udziałem Lochoela. Nienachalny wokal,stopniowane napięcie i wspaniały, w najlepszym starym stylu moment instrumentalny. Pięknie się tego słucha i choć na singla wg mnie się nie nadaje to na płycie robi szumu. Ode mnie 5.
Kolejny utwór to coś co na podstawie sampla obrosło niemal legendą wśród komentujących fanów. "All I Need Is You". Wałek ma taki zastrzyk eneregii za sprawą wokalu Ryan'a, że można to słuchać i słuchać. Kapitalny wokal i charakterystyczna muzyka ATB gwarantuje hit. I to jest i będzie hit. Ocena 6.
"If it's love" jest ładne, charakterystyczne z powodu balansującego wokalu w takt muzyki.Podoba mi się w nim takie delikatne szarpanie porządku.Nie wiem czy wiecie o co mi chodzi ale ja wiem ;) Serio pisząc,przyjemny kawałek, jak najbardziej na plus. 4- za sam początek który nie pasuje do tej piosenki.
I znów Locheol i znów zaskoczenie. Piękne instrumenty i bardzo fajna budowa która początkowo nie zwiastuje szybkiego kawałka w dalszej fazie. MInusem jest banalny tekst który tak rzuca mi się w ucho, że muszę o tym wspomnieć. " I hate but I love You" brzmi rytmicznie ale jakoś mnie drażni. Ocena 4.
Następnie pierwszy z AŻ dwóch instrumentali na CD 1. Ale za to jaki ! Słyszałem zarzuty, że tak się zapętla, że jest nudny jak falki z olejem. Nie zgadzam się z tym,to wściekłe zapętlenie robi cały utwór, cały jego urok. Hipnotyzuje mnie ta produkcja a końcowe pianino pozwala na ocenę 5+. Brawo dla panów, że po średniawym "Luminescene" wykonali taki skok jakości.
O "Heartbeat" mogę pisać tylko w pozycji klęczącej ! Niesamowity wokal, bardzo trafiający do mnie tekst i mocna linia instrumentalna. Sposób śpiewania tego utworu i te momenty kulminacyjne to w ogóle jakaś masakra. Najbardziej emocjonalny i być może najlepszy utwór na płycie, tego oczekiwałem od ATB. 6+
I znów Sean Ryan i "Killing me inside". Już sam fakt, że to nie utwór Andre mnie troszkę boli, po co wrzucać coś co nie jest Twoje a i wcale nie jakieś rewelacyjne. Mimo to słucha się tego dość przyjemnie ze względu na wokal. Daję 3.
Apollo Road. Instrumental idealny. Imponujący breakdown, takie samo pianino i w całości wspaniały hit ! 6 !
Running a wrong way. Moje osobiście największe zaskoczenie na płycie. Jak usłyszałem to w samplu to mnie zażenowało to. Jakieś popowe darcie twarzy. Ale w całośći zyskuje ten kawałek. Jest bardzo radiowy, taki przebojowy i ma wspaniałą muzykę. Mimo iż to nie styl ATB ( chodzi mi o wokal) to porywa mnie ta produkcja. Daję 5.
11 numerek to znów 100% ATB w ATB . Genialny refren , świetna dynamika utworu i druga trance'owa "jak cholera" część pozwala na ocenę 6. To jest to proszę państwa !
"One More". W tej piosence podobało mi się wszystko poza...refrenem. Dynamiczna zwrotka, fajna muzyka i bardzo ładny wokal. A refren taki..kurde nijaki troszkę. Im dłużej słucham tym się bardziej przekonuję co prawda ale wrażenia już na mnie nie zrobi to takiego jak kolejny utwór... Zostawiam 4.
I "White Letters". Jeśli w "Where You Are" było 100% ATB to tu jest naprawdę 101 %. Przypomina mi klimatem "No Silence", porywa zwrotką która jest niesamowicie klimatyczna i zmusza do "play again". "nanana" w refrenie mimo iż tak proste nie pozwala mi przejść obojętnie. Dla mnie obok "Heartbeat" najlepszy utwór. Nie mogę się oderwać nijak od białych listów. 6+
O płycie numer 2 ogólnie. Spokojnie, przyjemnie w paru momentach porywająco. W momencie "Vice Versy", "Trinity" ( cudowne cudo), "Moving Backwards". Mocno radę daję jeszcze "Magnetic Girl" i "Moments in peace". Trzy ostatnie kawałki na płycie są dla mnie jednak jakieś takie nijakie. Dobrze, że na samym końcu Całe CD2 oceniam na 4+. Pozwala się odprężyć i o to chodzi.
Reasumując powyższe wypociny. Nie zawiódł mnie ATB, oj nie. W przeciwieństwie do "Future Memories", którą lubię, tutaj widać, że to jedna płyta. Wszystko jest inne ale coś to wszystko łączy. Tak zwane " to coś". Mamy na tej płycie piękne instrumenty,piękne wokale i jak dla mnie co najmniej 3 klasyki. Co najmniej bo co innego klasyk dla postronnego słuchacza a co innego dla fana. Dla mnie jest ich przynajmniej 5 ! Teraz dostanę od kogoś pewnie po uszach ale to dla mnie najlepsza płyta od " No Silence". Oficjalnie wyprzediła "Dedicated" i zajęła drugie miejsce. Powiem więcej ! Bardzo możliwe, że zajmie miejsce PIERWSZE wraz z "No Silence". Bo i na "No Silence" są 2,3 utwory w których nic wyjątkowego nie widzę. Pojedynek "Marrakech" - "Ecstasy" - "Here With Me VS. "Heartbeat" - "Where You Are" - "All I Need Is You" na razie dla N.S ale niewielką różnicą a na D.E atakuje jeszcze "White Letters"
Mam nadzieję, że napisałem w dość ciekawy sposób i pozwoli to spojrzeć na album przychylniej wśród społeczności krytyków Ale każdy ma inny gust i dlatego świat choć taki do d**y to jednak piękny ;) Pozdrawiam