Pojęcie "polityka" jest definiowane na wiele różnych sposobów, w różnorodnych ujęciach.
Bardzo ciekawą definicją jest "orientacja funkcjonalna", która politykę określa jako:
"Funkcję systemu społecznego, zapewniającą jego rozwój poprzez rozwiązywanie konfliktów [...] rozdział dóbr, artykulacje interesów; agregację i selekcję interesów".
Również ujęcie postbehawioralne bardzo ciekawie definiuje politykę, która jest
"Służbą społeczną dążącą do zmniejszania czy też usuwania ograniczeń w zaspokajaniu potrzeb ludzi".
Od kiedy pojawiło się określenie "polityka", wiąże się je z władzą (państwową). Jednak wielu polityków ubzdurało sobie, że władza jest jedynym i właściwym celem ich pracy. To by się zgadzało patrząc na współczesnych polityków (szczególnie polskich). Nasi wpaniali karierowicze, nie wiedząc, że władza to jedynie instrument, środek, a nie cel czy istota polityki, wykorzystują swoją szansę i pną się w górę bez względu na konsekwencje. "Celem państwa jest szczęśliwe życie, a reszta to środki do tego celu wiodące" (Arystoteles). Niezależnie od wszelkich sporów, różnic i problemów jakie pojawiają się każdego dnia w życiu polityków, powinni oni pamiętać, iż cele polityki wyrastają z potrzeb społecznych.
Sensem polityki jest zatem "dążenie do realizacji celów społecznych z wykorzystaniem (lub dążeniem do wykorzystania) instrumentarium i autorytety państwa". Uniwersalne cele oraz wartości w polityce są budowane na podstawie potrzeb każdej zbiorowości, są to głównie:
- bezpieczeństwo wewnętrzne,
- ład wewnętrzny,
- możliwość rozwoju demograficznego,
- odpowiednia przestrzeń i środowisko,
- ochrona ciała, odpowiednia ilość żywność i jej jakość,
- komunikacja przestrzenna i informacyjna,
- swoboda poznaia i twórczości..
"Prawdziwy dramat dziejów państw europejskich polega na tym, że strategie skrajnie konserwatywne i rewolucyjne wzajemnie się inspirują i politycnie napędzają. Jedni bronią ładu przed burzycielami, drudzy chcą obalenia ładu, w którym nic się nie zmienia mimo obiektywnych konieczności. Dopełnieniem tego dramatu jest fakt, że zawsze są w złym położeniu siły centrowe siły reform (...) Przy silnych konfliktach społecznych potężnieje zatem podział na siły radykalne i zachowawcza, a centrum niknie i jest niszczone z obu stron...".
W obecnej chwili politycy zapominają o wyżej wymienionych wartościach, które budują "dobro wspólne". Obraz polskiej sceny politycznej zdominował podział na dwa główne, radykalnie odmienne obozy a prym wiedzie egoizm polityczny. Ochrona społecznego ładu i rozwoju jest równoznaczna z ochroną centrum reformatorskiego, które jest ścierane przez różnorodne, radykalne obozy i ruchy. W chwili obecnej Polska podzieliła się na zwolenników i przeciwników (również nasze społeczeńśtwo) i nikomu (nie tylko politykom) nie przyjdzie do głowy, aby w tej sytuacji kierować się rozsądkiem i wszelkimi sposobami nie dopuścić do pogłebiania się tego stanu.
Polityka dojrzała kieruje się dobrem społecznym i uniemożliwia tego typu podziały.
"Skłonność do uproszczonego myślenia w kategoriach: my - oni jest pokusą i lewicy, i prawicy, jest chorobą różnych ideologii".
Racjonalne programy partyjne powinny zawierać rozwiązania w tej kwestii i uzyskują swą siłę i klarowność przez określenie aktualnych oraz przyszłych konfliktów a także sposobó ich rozwiązywania.
Obserwując zachowania naszych przedstawicieli zasiadających w parlamencie, jestem przekonana, że nie można tego nawet określić mianem polityki. Przecież to czyste wygłupy i brak jakiegokolwiek taktu.. Nie będę operować konkretnymi nazwiskami ani partyjnymi przynależnościami, bo nie o to chodzi w tym wpisie. Chcę zwrócić uwagę na to, żebyśmy twardo nie stawali po jednej czy też drugiej stronie a uświadomili naszym przedstawicielom w parlamencie i w rządzie, że już dawno rozminęli się z celem misji politycznej jakim jest "szczęśliwe życie" obywateli a nie podburzanie do wzajemnej nienawiści i pogłębiania podziałów w celu realizacji własnych, egocentryczych zapędów.