Pokój Moniki wyglądał normalnie, jak każdej nastoletniej dziewczynki. Zielone ściany, szafa na ubrania, narożna kanapa. Na półce leżały zeszyty z naklejonymi, już nieco zniszczonymi, naklejkami pokemonów. Na biurku zdjęcia z jej dzieciństwa. Na zdjęciach byli ona, rodzice i jej siostra. Z pozoru była to zwyczajna rodzina, jakich wiele. Ojciec był z wykształcenia inżynierem, pracował jako kierownik w dużej i dobrze prosperującej firmie budowlanej. Matka nie pracowała. - Zajmowałam się tylko domem. Mąż wystarczająco zarabiał - opowiada. - Bałam się, że Monika to robi, tyle rzeczy słyszałam na ten temat. Może to przez mój romans, raz widziała mnie z moim kochankiem, może to się wtedy zaczęło? I to jej towarzystwo, które poznała w gimnazjum. Te dziewczyny ją do tego namówiły - rozmyśla.
Droga numer osiem
Problemy zaczęły się, kiedy Monika skończyła szkołę podstawową. Trafiła do największego gimnazjum w mieście. Rodzice myśleli, że taka nowa szkoła będzie najlepsza. Budowane nowe gimnazja są specjalnie dostosowane do dużej liczby młodzieży. Budynek gimnazjum był ogromny, wyglądem przypominał więzienie.
Na każdym korytarzu kamery i windy. Łazienki lepsze, jak w Warszawskim Pałacu Kultury. Monika uczyła się w klasie z liczbą czterdziestu osób. W szkole poznała Kasię, Olę i Anię. Od tego momentu wszystko się zaczęło, one wprowadziły ją w świat lekkich obyczajów. Dziewczyna najwyraźniej nie umiała rozpoznać zła, nikt jej tego nie nauczył.
Pierwszy rok szkoły skończyła z wyróżnieniem. W drugiej klasie miała już problemy: wagary od szkoły... - Zaczęła nosić bluzki krótkie do pępka i spódniczki. Nie zwracałam na to uwagi, bo przecież była nastolatką, mąż dawał jej zawsze duże kieszonkowe. A nastoletnia dziewczynka ma swoje potrzeby - wspomina matka. - Monika często nocowała u Kasi. Nie przeszkadzało mi to, bo wtedy dom był pusty. I byłam pewna, że córka nie przyłapie mnie z Markiem - opowiada.
Kasia nigdy się nie uczyła. Twierdziła, że bez szkoły też można zarabiać duże pieniądze. Dziewczyna imponowała tym Monice. Mając 15 lat, stała już przy drodze krajowej numer osiem. Na taką wyprawę dziewczyny w końcu zabrały Monikę i powiedziały jej, co ma robić. W drugiej klasie Monika już nie zdała, tak samo jak Kasia. Musiały powtarzać rok szkolny. - Wtedy postanowiłam zainteresować się Moniką, mąż był wściekły. Bo jak mogłam dopuścić, aby nasza córka nie zaliczyła roku. On całe dnie i noce pracuje, a ja nie potrafię zająć się córką - wspomina matka Moniki. - Zaczęłam kontrolować córkę na każdym kroku. Ale nie mogłam wymagać od niej mówienia prawdy. Bo sama prosiłam ją, aby kłamała mężowi w mojej sprawie i nie ujawniała tajemnicy o romansie - opowiada.
Dziewczynka pewnego dnia uciekła z domu. Wyszła do sklepu i już nie wróciła. Zabrała wszystkie swoje rzeczy. Kolejne tygodnie były monotonne i skupione na myśli o Monice. - Mąż jak był w domu. to robił mi przez to ciągłe awantury. Nie odróżniałam dnia od nocy. Uciekałam z tym problemem do Marka. Nasze spotkania zaczęły stawać się dla mnie pewną terapią - wspomina. - Starałam się sama szukać Moniki, a Marek mi w tym pomagał. Bo mój mąż nie miał na to czasu - opowiada.
Problem nie istnieje
Co się działo z dziewczynką w tym czasie? Jak nie była u klienta, to nocowała u Kasi. Rodzice Kasi byli bezrobotnymi i "zawodowymi" alkoholikami. Żyli z zasiłku. Nie dbali o dom, a od Państwa oczekiwali wiele. - Gdzie przebywała Monika dowiedziałam się od znajomej, która widziała ją z jakimś starszym facetem - opowiada z przejęciem matka. – Sprowadziłam Monikę do domu, ale ona została zwerbowana. Ten mężczyzna ją w sobie rozkochał, kupił jej kilka rzeczy, a potem namawiał, by się dla niego prostytuowała – rozmyśla. Monika i jej koleżanki są teraz w ośrodkach dla trudnej młodzieży.
Poza tymi dziewczynkami jest mnóstwo takich przypadków na skalę krajową. Co te wszystkie dziewczyny łączy? Wychowywały się w rodzinach bez męskich wzorców osobowych. Lub dziewczyny z tak zwanego dobrego domu. Ojciec albo pił, albo go nie było, bo poświęcał się karierze zawodowej i nie zajmował się córką. Zły wpływ, mógł mieć również wzorzec matki. W oczach Moniki, matka się prostytuowała z obcym mężczyzną, ukrywając to przed ojcem. Dziewczynka uznała to za coś normalnego.
W szkołach tego problemu w ogóle się nie zauważa. Choć nauczyciele doskonale wiedzą, co się dzieje. Ale po co reagować, jak można po prostu odwrócić głowę. Te dziewczyny, kiedyś skończą szkołę i znikną ze szkolnych murów. Szkoła udaje, że nie ma narkotyków, nie ma prostytucji, nie ma przemocy. Nauczyciele udają naiwnych i zaślepionych, a powinni byli powiedzieć, jak tym dzieciom można pomóc.
Jak dużo nastoletnich dziewczynek dorabia?
Dlaczego dziewczyny to robią? Bo chcą być dorosłe, szanowane. A pieniądze dają tzw. pozycję. Prostytucja daje pieniądze, pozycję. – To jest społeczny awans. Dorosły mężczyzna, jest gotów dać jej od ręki 500 zł byle by zaspokojono jego potrzeby. A zakazany owoc najlepiej smakuje, dlatego małolaty są tak rozchwytywane.
Czy w Polsce po filmie „Galerianki“ coś się zmieniło? O temacie było głośno, ale czy ktoś podjął walkę z tym problemem? Film opowiada o młodych dziewczynach, które w centrach handlowych proponują seks. Nikt dokładnie nie zna skali prostytucji wśród małolatów, trudno ją oszacować. Gimnazja to zagrożenie dla młodzieży. W polskim prawie prostytucja jako taka nie podlega karze. W całym kraju znajdują się miejsca, w których niepełnoletnie prostytutki można spotkać codziennie.