Czy nie za dużo tańca w naszym spokojnym i ułożonym życiu. Przychodzi zmęczony człowiek z pracy. Jego jedynym marzeniem jest zapaść się w swojej wygodnej kanapie. Gazeta w ręku, piwko w drugiej dłoni, kapcie równiutko ustawione tuż obok no i oczywiście pilot, nieodłączny gadżet prawdziwego mężczyzny. Skacze po kanałach w poszukiwaniu jeszcze bardziej ciekawego meczu. Niestety, na odpoczynek serwuje mu się programy taneczne, które-powiedzmy sobie szczerze- nie są ulubioną formą odpoczynku dla mężczyzn. Dobrze, że tylko w telewizji. Jednak już po chwili przybiega zadowolona żona, która z szerokim uśmiechem na twarzy obwieszcza mu, że zapisała ich na kurs taneczny. Entuzjazm znika w sekundzie. I tak za parę chwil , wybierają się na kurs. Ona- radosna, uśmiechnięta i kolorowo ubrana. On- nieradosny, nieuśmiechnięty i niekolorowo ubrany. Totalne przeciwieństwa. Aby jednak nie robić żonie przykrości, zaciska mocno zęby i z zastygniętym uśmiechem na ustach udają się na salę taneczną. Tam serwuje im się wachlarz tańców, o których on nie ma pojęcia. Żona wybiera sambę, bo słyszała od koleżanek, że umiejętność tańczenia tego tańca jest w modzie.
Ta historyjka jest może, w niektórych przypadkach przełożeniem na rzeczywistość. Jednak nie zawsze tak jest. Są osoby, dla których taniec jest pasją. A pasja to przecież tło dla życia.
Oczywiście taniec rozwijał, rozwija i będzie się rozwijał wszędzie. Zarówno w mniejszych miejscowościach jak i w większych miastach. Łódź jest jednym z największych miast w Polsce. Niestety ma syndrom drugiego miejsca, jak rozpoznawalna coraz częściej Natasza Urbańska. Łódź niestety, zawsze widziana jest za Warszawą. Zawsze porównywana jest do niej i- niestety- zawsze wypada gorzej. Miejmy nadzieję, że choć trochę poprawi wizerunek miasta, niedawno otwarta IKEA oraz kampania reklamowa z nią związana. Autorzy pomysłu ewidentnie chcieli dowartościować Łodzian. Może przydałaby się taka kampania dotycząca tańca w Łodzi. Bo naprawdę mamy się czym pochwalić. Wystarczyłoby zrobić mały przegląd łódzkich szkół tańca oraz osób zaangażowanych w tą branżę, a nasze samopoczucie poprawiłoby się o 100%.
Porównajmy obecną sytuację z latami ubiegłymi. Niewątpliwie rok 2008 był rokiem, w którym zaobserwować można było duże zainteresowanie tańcem. Powstało wiele szkół, a istniejące dotychczas poszerzały zakres swoich zajęć. Wydłużały czas trwania kursów. Przeniesiono się z siłowni na salę taneczną. Cieszący się dużym powodzeniem fitness czy aerobik, zastąpiono tańcem- czyli formą rozrywki, która łączy przyjemne z pożytecznym. Sami ustalamy sobie jaki kurs wybierzemy, do jakiej grupy będziemy chcieli uczęszczać i ile będzie trwał nasz kurs.
Istotnym elementem są zarówno sala jak i sprzęt, jednak składnikiem najważniejszym jest odpowiednio dobrana i wykwalifikowana kadra. Przetrwają zatem te szkoły, które mają najlepszych nauczycieli w tej dziedzinie. Wszyscy właściciele szkół w roku 2008 postawili na rozbudowę. Zmieniali wystrój, zajmowali coraz to większe powierzchnie, by móc przyjąć wielu zainteresowanych, których w tamtym okresie na pewno nie brakowało. Dopasowywali się tym samym do potrzeb swoich klientów. Wydłużony czas pracy, czy też większe zapotrzebowanie na fachowców od tańca były czynnikami, które mówiły, że taniec ma się dobrze. Szkoły prosperowały świetnie. Niestety, dobra passa nie mogła trwać długo, gdyż nadszedł kryzys, który dał o sobie znać także w branży tanecznej. Rok poprzedni był dobry, jednak wzrost sprzed 2 lat nie został zachowany.
Pozytywnym elementem, który nie ogląda się na kryzys, jest okres ślubów. Czerwiec, lipiec, sierpień oraz wrzesień są miesiącami, w których zaobserwować można wzrost liczby zainteresowanych. Nie są oni jednak pozostawieni sami sobie, ponieważ specjalnie dla nich, tworzone są kursy, na których będą mogli nauczyć się tańczyć. Są to kursy tańca użytkowego, przygotowujące ich pod względem imprez okolicznościowych. Podstawowe kroki, dobre trzymanie i świetna zabawa są priorytetami na tego rodzaju kursach. Dzięki nim będą mogli zatańczyć niezapomnianego walca, po którym cała rodzina padnie z wrażenia.
Wzmożony czas w szkołach tańca to także okres przedsylwestrowy. Dzięki kursom, doskonałej muzyce i ludziom będziemy mogli przygotować się psychicznie, a także fizycznie do sylwestra. Dzięki kursom, skrócimy czas długiego oczekiwania na zabawę sylwestrową. Jeśli krępować nas będą inni uczestnicy można także skorzystać z lekcji prywatnych, które cieszą się dużym powodzeniem. Choreograf będzie do naszej dyspozycji, a my nieskrępowani obecnością innych osób, będziemy mogli rozwiązać wszystkie nasze taneczne problemy
Szkoły tańca oferują także bogatą ofertę jeśli chodzi o wyjazdy wakacyjne. Regularne kursy działają nieco słabiej, jednak poszerza się lista kursów, które odbywają się w innych miejscowościach. Jest to urozmaicenie i oderwanie się od codziennych spraw. Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Możemy zarówno odpocząć jak i pozbyć się kilku zbędnych kilogramów. Jednak nie to powinno być głównym powodem, dla którego udaliśmy się na zajęcia. Przede wszystkim powinniśmy się kierować dobrą zabawą, poznaniem nowych i ciekawych ludzi oraz pożytecznym zagospodarowaniem wolnego czasu.
Emitowany w telewizji TVN program rozrywkowy „You can dance. Po prostu tańcz” miał ogromny wpływ na sytuację w szkołach tańca. Podniósł się zarówno poziom zainteresowania tańcem, ludzie zobaczyli jak wielką frajdę może sprawiać ta dyscyplina sportu. Poznali nowe techniki. To dzięki takim programom podniosła się świadomość taneczna. Coraz częściej używano fachowych nazw określających różne style, poznawano kroki, czy nawet po muzyce łatwiej rozpoznawano styl. Każdy chciał na własnej skórze przekonać się, czym tak naprawdę jest taniec. Szkoły pękały w szwach. Jednak znalazła się taka grupka osób, która już po pierwszych zajęciach chciałaby tańczyć tak, jak osoby wygrywające programy. Ludzie błędnie myślą, że staną się taką samą gwiazdą. Niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę, że za wygraną stoją wieloletnie treningi ciężkiej pracy. Niełatwo jest sprowadzić kogoś na ziemię. Technika taneczna wymaga dużo wysiłku i samozaparcia. Nie można się poddać. Wtedy efekt będzie zadowalający.
Ważnym elementem w szkołach tańca jest tworząca się nowa społeczność- mówi Marta Rolnik, założycielka szkoły tańca Projekt Salsa. Ludzie spotykają się ze sobą nie tylko na zajęciach, ale także poza salą taneczną. Umawiają się, by wspólnie oglądać filmy o tematyce tanecznej, których w dzisiejszych czasach powstało naprawdę dużo. Mają wspólną pasję. Mogą dzielić się spostrzeżeniami. Mogą czuć się swobodnie w swoim towarzystwie, bez obawy, że ktoś nie będzie zainteresowany tematem ich rozmów. Spotykają się także w klubach tanecznych, które oferują doskonałą muzykę, w rytm której mogą ćwiczyć poza zajęciami. Są to tak zwane practicy. Gromadzą się także w domach, przesuwając wszelkie meble, aby zwiększyć powierzchnię do tańca. Dzięki temu mogą ćwiczyć to, czego nauczyli się na zajęciach. W każdą sobotę, szkoła Marty Rolnik oferuje imprezy. Są to spotkania zamknięte, tylko dla członków szkoły Projekt Salsa. – Nie jest tak, że jeśli ktoś nie uczęszcza do nas, do szkoły nie zostanie wpuszczony. Chodzi o to, że impreza nie jest ogłaszana w mieście. Jeśli chce wejść ktoś z zewnątrz, musi mieć tak zwaną osobę przyprowadzającą, czyli kursanta naszej szkoły-dodaje pani Marta.
Ważną sprawą, widoczną nie tylko na ekranach naszych telewizorów są nowo powstające pary. „Taniec z gwiazdami” ma już wielu swoich wychowanków. Na oczach milionów widzów gwiazdy tanecznym krokiem wędrowały do ołtarza. Podobnie jest w łódzkich szkołach tańca. Osoby początkowo tylko łączące się w pary na zajęciach, po pewnym czasie, proszą o prywatne lekcje z pierwszego tańca, który będą mogli zaprezentować na swoim weselu.
Projekt Salsa jest szkołą stosunkową młodą, powstała niespełna 6 lat temu. Początkowo była to szkoła czysto salsowa. Stąd też pochodzi jej nazwa. Tańczono tu różne odmiany tego stylu. Z biegiem czasu wzrosło zainteresowanie innymi technikami tańca. Obecnie szkoła oferuje takie style jak jazz, taniec współczesny i balet, które zaliczają się do tańców scenicznych. Poza tym tańce uliczne jak hip hop, dance hall, afro dance, czy wspomniana wcześniej Salsa. Salsa w parach, tango argentyńskie, oraz klasyczny taniec towarzyski również możemy znaleźć na liście kursów tanecznych.
Znajdzie się także, coś dla pań, które zechciałyby poznać swoje ciało. Szkoła Marty Rolnik oferuje kursy Salsy solo, a także popularne w ostatnim czasie zajęcia sexy moves. Są to ruchy bazujące na różnych technikach, dzięki którym kobiety mogą oswoić się ze swoją kobiecością i seksualnością. Początkowo zajęcia mogą wydawać się trudne, ponieważ należy zwalczyć swoją nieśmiałość i otworzyć się na innych.
Mimo wysokiego poziomu tańca w Łodzi, nadal zdaniem wielu specjalistów jesteśmy za Warszawą. To właśnie tam powstawały największe i najbardziej popularne szkoły tańca. Tam też szkolili się wszyscy najlepsi tancerze. Jednak możemy być dumni, ponieważ w naszym mieście są naprawdę uzdolnieni tancerze. Mowa tu chociażby o Wioli Fiuk, finalistce trzeciej edycji programu „You can dance. Po prostu tańcz”.
Widoczna jest także mała konkurencja wśród szkół tańca. Obecnie na rynku jest dużo szkół, które świetnie prosperują, jednak istnieją także takie, które nie przetrwały próby czasu i najlepszym dla nich rozwiązaniem było dołączenie do większych, lepiej działających szkół. Rynek taneczny jest zapełniony, ale nie przepełniony. Jak twierdzi Marta Rolnik, taniec jest dla każdego, stąd na zajęciach są zarówno osoby młode jak i starsze, które poszukują dla siebie nowych wyzwań. Właściciele szkół starają się stworzyć takie grupy, by nikt nie czuł się pokrzywdzony i dyskryminowany. Trener może jedynie podpowiedzieć zainteresowanemu, jaka technika byłaby dla niego najlepsza. – Mamy grupy wiekowe 14-25 lat, oraz 25 i starsi. Jednak zdarza się tak, że matka razem z córką przychodzą na zajęcia z Hip Hop’u i świetnie się bawią. O to chodzi w tańcu- mówi założycielka szkoły tańca.
Podobnego zdania jest Błażej Szychowski, choreograf i właściciel szkoły tańca FNF w Łodzi. W szkole Pana Błażeja, co prawda nie tańczy się tańców towarzyskich, ale podobnie jak Pani Marta uważa, że taniec jest dla wszystkich, którzy lubią tańczyć. Formy streetowe takie jak new style, hip hop, house możecie znaleźć w studiu FNF. Są to rodzaje tańca, które cieszą się największym zainteresowaniem wśród młodzieży. Istnieje także grupa dzieci w wieku 8-9 lat. Nie są to takie same zajęcia jak dla dorosłych, jednak warto już w takim wieku zapoczątkować nowy i ciekawy etap w życiu młodego człowieka. Być może za parę lat, wyrosną z nich dobrzy tancerze. Szkoła oferuje także kurs pod mile brzmiącą nazwą Open Mind, na którym są elementy jogi, wyciszające i uspakajające zarówno ciało jak i duszę. Mają za zadanie pokazać, że tańczyć można w każdym wieku. Dobrym przykładem na to są osoby, które w świecie tanecznym są doskonale znane. Mowa tu chociażby o Marcinie Mrozińskim, Anecie Gąsiewicz i Roksanie Seniuk, którzy są wychowankami studia tańca FNF w Łodzi. W programie „You can dance. Po prostu tańcz” pokazali swoje umiejętności, a zarazem spełnili marzenia. Zapytany o to, czy program taneczny emitowane w telewizji TVN, może w czymś przeszkadzać, stwierdza, że jedynym minusem jest nieobecność trenera, związana z dostaniem się do kolejnych etapów castingu. Ze studiem tańca FNF związany jest Mariusz Koterski, osoba doskonale znana i ceniona w tej branży. Dlaczego tak jest? Otóż kształci się w najlepszych amerykańskich szkołach tańca, a także współpracuje z takimi gwiazdami jak Beyonce, Britney Spears, czy Janet Jackson.
Szkoła Błażeja Szychowskiego obsługuje także, dobrze znane wszystkim imprezy w Sopocie. To za ich sprawą, tak dobrze wypadaj gwiazdy na scenie. Występy wychowanków szkoły FNF stanowią oprawę taneczną występów.
Słownikowa definicja tańca brzmi tak: układ ruchów ciała i gestów wykonywanych w takt muzyki. Taniec to nie tylko fizyczność. To także mimika i emocje, których każdy powinien doświadczyć. Każdy, kto kocha taniec już w pewnym stopniu jest tancerzem. Nie wolno bać się tańca. Nie ma miejsca na wstyd i niepewność. W dzisiejszych czasach jest dość duża konkurencja wśród szkół tańca. Przetrwają jednak tylko te, które mają najlepszych nauczycieli. Nauczycieli, dla których taniec jest wszystkim, którzy potrafią przekazać swoją wiedzę innym.
Rok poprzedni okazał się gorszy, ze względu na kryzys, który odcisnął się także na branży tanecznej. Miejmy nadzieję, że rok 2010, okaże się dużo lepszy. Szkoły tańca już szykują dla nas ciekawe oferty na ten rok. Należy z nich skorzystać, a nie zastanawiać się nad tym, co powiedzą inni.
Osoby z branży tanecznej, zapytane o to, czym dla nich jest taniec, odpowiedziały jednomyślnie: szczęściem.