DYSKURS:
W związku z pierwszą wystawą psów ozdobnych i psów – zabawek, hodowcy chcą udowodnić doskonałość cech swych podopiecznych. Na zielonej, nisko przystrzyżonej murawie słychać odgłosy pupilów, chcących usilnie zwrócić na siebie uwagę, donośnie szczekając. Kilogramy wtartego talku, lśniąca sierść i jedno pytanie, kto zostanie zwycięzcom? Kwadrans przed konkursem…
Wiedek: Czy panowie wiedzą, że słowo ‘’zabawka”, które dotyczy naszych pupilów odnoszone jest do nich od 1863 roku i oznacza ono po prostu ‘’drobny, mały"?
Mietek: Oczywiście, czytałem to jeszcze w pierwszej ,,Księdze psów”. Posiadam ową w domu. Mam dziś japońskiego czina, odgrywa on niezmiernie ważną rolę w moim życiu. Ze względu na mój wiek, ostatnio rzadko wychodzę z domu, ponadto moja choroba mi nie pozwala, jak panowie sami widzą. Dzięki niemu nie czuję się samotny, poprawia mi samopoczucie i wypełnia mój dom radością. Mam w nim prawdziwego kompana.
Bytek: Ach tak, słyszałem. Kiedy byłem u mojego wuja w Chinach, pokazywał mi obrazy z boskimi zwierzętami. Pies pana pochodzi z Krainy Kwitnącej Wiśni. Cziny często trzymano w złocistych, wiszących klatkach, niczym rzadkie egzotyczne ptaki.
Wiedek: Tak panowie racja, dodam, że wasz pupil ma jedno drzewo genealogiczne z pugiem i pekińczykiem, które sięga swymi korzeniami spaniela tybetańskiego.
Bytek: Widzę, że panowie cenią ową rasę. Ja jednak ostatnio będąc w odwiedzinach u wujostwa, otrzymałem pekińczyka, niegdyś święte zwierzę chińskiego dworu. Korzystając ze swej obecności na tejże wystawie, przywiozłem go ze sobą, by pokazać jego dostojność.
Mietek: Tak rzeczywiście, ma specyficzne uczy w kształcie serca, zdecydowanie spłaszczony profil i szeroko obsadzone oczy. Mam dokładny opis jego cech i wyglądu w moim katalogu, który kupiłem zaledwie kilkanaście minut temu, na pobliskim straganie.
Wiedek: Pekińczyk czczony był przez Chińczyków, jako pół-bóstwo. Jego kradzież była karana śmiercią, a kiedy umierał cesarz, w ofierze składano i jego pekińczyki. Na zachodzie ta rasa znalazła się po 1860 roku.
Bytek: Jestem pełen podziwu dla twojej wiedzy mój drogi przyjacielu, jednakże byłem w owym czasie w Anglii i ośmielę się uzupełnić twą wypowiedź o wydarzenie, kiedy to podarowano królowej Wiktorii jednego z tych psów. Razem z nią nadaliśmy mu imię ‘’Lotty”.
Wiedek: Co oznacza ‘’łup’’, mój drogi panie, może zgoła królowa nie zdążyła Ci przetłumaczyć...
Mietek: Przerwę panom. A czy panowie posiadają inne określenia na tą rasę? Ja mam, ‘’pies – lew’’, ze względu na zbliżony do lwa wygląd oraz ‘’słoneczny pies’’ z powodu złotoczerwonego umaszczenia szaty. Mam zaszczyt dodać, że miałem raz na sobie założony strój, chińskiego dworzanina i nosiłem pekińczyka w dzwonie rękawa. Tak jak niegdyś robili to chińscy dworzanie.
Bytek: Koledzy moi, wszyscy jesteśmy hodowcami, i dziś jesteśmy tu po to, aby zaprezentować naszepsy z jak najlepszej strony.
Mietek: Zdobyć certyfikat championa i tytuł dla naszego pupila. Nie chwaląc się posiadam dwanaście owych…
Wiedek: Panowie, kto idzie powoli, gdzie biec trzeba, ten nigdy nie weźmie nagrody - jak powiedział pewien uczony. Chodźmy, czas zacząć.
ROZMOWA:
Wiedek: Od lat wiadomo, że podróże kształcą. Poszerzają naszą wiedzę, rozwijają wrażliwość, czynią ludzi pewniejszymi siebie. Fascynują w równej mierze naukowców, co zwykłych poszukiwaczy przygód i turystów. Uspokajają naszą duszę. Wprowadzają harmonię w naszym ciele i umyśle. Ludzie na przestrzeni wieków, spragnieni odpoczynku od codzienności, wyjeżdżali, wędrowali w najprzeróżniejsze miejsca. Odkrywając ich tajemnice i poznając ich piękno. Istnieje wiele cudownych zakątków na świecie. Rozbudzają naszą wyobraźnie i wprawiają nas w zachwyt. Natura niczym rzeźbiarz, tworzy skały, buduje jaskinie, puszcza potoki, strumyki, które płyną jak krew w ciele ziemi. Jest matką olbrzymich baobabów, dębów, sosen, bujnej roślinności, egzotycznych kwiatów czy kaleczących krzewów. To dzięki niej możemy podziwiać cudne krajobrazy na całym świecie. Jej siła jest ogromna.
Mietek: Wiedku przepraszam, ale przerwę ci w tym momencie i dodam, że to dzięki niej miejsca raz zobaczone, tworzą piękną galerie, w której znajdują się setki obrazów, widoków. Nosimy je w naszych głowach i mamy przez całe życie. To taki nasz prywatny prezent od niej.
Wiedek: Cenna uwaga Mietku. Bytku opowiedz nam teraz o sobie?
Bytek: Rozumiem was w pełni przyjaciele. Malarzem stałem się dzięki niej, to ona nauczyła mnie dostrzegać piękno w najdrobniejszym szczególe. Pozwoliła przelewać na papier, to, czego ludzkie oczy dostrzec nie mogą. Bez niej nie byłbym tym, kim jestem. N swoich obrazach pokazuję jej różnorodność, wielkość i doniosłość. Przenoszę na papier klatka po klatce, to jak ona się rozwija, jak dorasta. Jest moją muzą, moim natchnieniem. Moja dusza łączy się z częścią jej duszy. Bo dla mnie posiada ona duszę jak każdy z nas. Mój spokój, moje szczęście, moja indywidualność, niezależność, wszystko, co składa się na moją osobowość. Jestem dzięki niej, czuje, że mam dla kogo, i po co żyć. Żyje w zgodzie z samym sobą. Jestem jednym z tak wielu kwiatów, który wyrósł na jej glebie, a teraz zachwyca innych swoim urokiem i talentem. Tym, jaki jest i tym, co robi. Czuję, że naprawdę jestem.
Mietek: Posiadam natchnienie, które daje mi siłę. Moc do tworzenia tego co najbardziej kocham. Malarstwo. Mam ogromną ilość obrazów. Płótno, papier, szkło, drewno moje ręce podejmują się wszystkiego. Wspaniała galeria przy ulicy Kościuszki, to mój drugi dom. Mam dwa domy, ten rodzinny i ten artystyczny, bo tak go nazywam. Oba są dla mnie tak samo ważne. Rozumieją mnie, każdy ma w sobie tajemnicę. Ja też ją mam. Sekret ten tkwi w mojej duszy, jest mi dana od mojej przyjaciółki natury. Ona zawsze ma dla mnie prezent, który w dodatku sama tworzy. Mam wszystko, czego do szczęścia potrzeba. Pędzel, farby, dwie ręce, słuch, węch, wszystkie zmysły. Choć czasem nie potrzebuję nawet wzroku, wystarczy, że zamknę oczy, a natura już szaleje w mej duszy. Wylewając moimi dłońmi, to, co chce bym pokazał innym, by mieli na płótnie, to, co ja mam w duszy. By mieli, choć kawałek tego szaleństwa, które płynie w mojej krwi.
DIALOG:
Szkolna ławka przed Zespołem Szkół nr 5. Uczniowie mają przerwę w trakcie zajęć. 20 minut na pierwsze śniadanie. Wanda(Wiedek), Bogna(Bytek) i Maciej(Mietek) rozmawiają. Ich dialog przerywa, co jakiś czas, szybko pędzący samochód i podmuch silnego wiatru.
Bogna: Ona była taką dobrą uczennicą, świadectwo z wyróżnieniem. Brała udział warsztatach teatralnych. Chciała być w przyszłości aktorką. Najlepsza koszykarka w szkole.
Maciej: Dostawała stypendium ministerialne za dobre stopnie. Miała wielu oddanych przyjaciół. Miała nas. Dlaczego to zrobiła?
Wanda: Coraz więcej młodych osób popełnia samobójstwo. Zła sytuacja w domu, problemy w szkole, zawód miłosny, narkotyki, alkohol, śmierć.
Maciej: Jakie narkotyki, jaki alkohol? Skąd te pomysły u ciebie? Ona miała wszystko, czego może pragnąć młodzież, ba o czym może marzyć nastolatek w jej wieku. Pochodziła z dobrej rodziny. Jej ojciec miał własną firmę. Matka była dyrektorem banku.
Wanda: Chłopcze, przecież ty jej prawie nie znałeś. Nie możesz tak mówić o osobie, którą spotkałeś zaledwie kilka dni przed śmiercią. To, że widziałeś jej duży dom i ładny samochód, nie daje ci prawa do wystawiania takich wniosków. I nie usprawiedliwia cie to, że byłeś jej kolegą.
Bogna: Dlaczego nie zastanowicie się czy ona była szczęśliwa. Może dla niej nie było najważniejsze bogactwo, dobra pozycja ojca, czy marka samochodu. Dlaczego wszystko opieracie o pieniądze? Ona była dzieckiem, które potrzebowało miłości rodziców, tylko miłości i trochę zainteresowania własną osobą. Wartości, których jej rodzice stracili w pogoni za bogactwem i samorealizacją.
Maciej: A czy nie uważasz, że pieniądze w dzisiejszym świecie pełnią kluczową rolę w życiu każdego człowieka. Żeby zaistnieć, być kimś należy najpierw mieć.
Bogna: To ja chyba cofnę się do czasów, kiedy wartości materialne nie przysłaniały wartości moralnych. A ludzie mieli źrenice, a nie złotówki jak obecnie. Ponowoczesność nie jest moim światem. Jestem cichym cieniem, którego przytłacza gruby mur ‘’mieć’’.
Wanda: Wiedza moi drodzy, jest skarbem bez którego, ani jednego, ani drugiego z was byt nie jest pewny. Weźcie sobie to do serc i zastanówcie się, nim znów podejmiecie tak pożyteczną czynność, jaką jest dialog. Korzeń wiedzy jest gorzki, dlatego tak często służy za przyprawę. Droga wiedzy jest kręta i nigdy nie ujrzymy za życia jaj kresu, zapamiętajcie.