Moralność to wielkie słowo, na szczęście z tym słowem w środku każdy z nas się rodzi. Tkwi w nas niczym drugie serce i tylko od nas zależy czy będziemy to serce pielęgnować, czy starannie zaniedbywać i spychać na drugi plan, by nie słyszeć jego głosu.
Nie każdy rozumie, że bycie człowiekiem stawia przed nami wysokie wymagania, wygórowane poprzeczki i niebanalne wyzwania, bo nie wystarczy zaspokajać swoich podstawowych potrzeb fizycznych i psychicznych by móc się nazwać „człowiekiem”. Właśnie moralność może być pomocnym wyznacznikiem naszego człowieczeństwa.
Wrażliwość i odpowiedzialność moralna to specyficzna cecha człowieka jako osoby. Moralność w żadnym stopniu nie odnosi się do świata rzeczy, ani do świata zwierząt. Istnieje wyłącznie w świecie osób. Być osobą to być nie tylko kimś świadomym i wolnym, ale również kimś dojrzałym moralnie.
Myślę, że dojrzałość moralna jest głównym składnikiem dorosłości człowieka (i nie mam tu na myśli dorosłości wynikającej z daty urodzenia). Dorosłość to cecha, której nie możemy zamknąć w ramach wieku czy płci. Jest cechą elastyczną, wolną, którą niektórzy posiadają późno, bądź w ogóle a niektórzy z racji przeżyć, bądź daleko idącej wrażliwości lub inteligencji wcześniej. Tak samo jak pielęgnowana moralność może osiągnąć górne lub dolne pułapy rozwoju. Jednak by do tego dotrwać trzeba wyjątkowo silnego niejednokrotnie bezkompromisowego charakteru, gdyż w dzisiejszym świecie moralność ma dużą konkurencję taką jak np. pieniądze czy władza. Niestety wiele osób ulega pokusie zdradzając nie tylko swoje ideały, ale równocześnie raniąc bliskich, bo co muszą czuć dzieci lekarzy, prawników czy polityków, gdy okazuje się ze mama lub tata powodzenie operacji uzależnia od grubości portfela pacjenta?? Jaki przykład dojrzałości moralnej dostają?
XXI wiek nie stwarza nam dobrych warunków do prawidłowego i spokojnego kształtowania kręgosłupa moralnego w świetle bijącym od autorytetów i bohaterów. Włączam telewizor i widzę zamaskowanych talibów, którzy uważają się za bohaterów, bo zabijają tysiące ludzi niewiernych ich Allachowi. Czy religia wyłącza ich spod odpowiedzialności moralnej za zabijanie niewinnych ludzi, w tym wielu dzieci?
A gdzie była moralność Borysa Jelcyna i Bila Clintona, gdy w przyjacielskim uścisku poklepywali się po plecach, podczas gdy w Groznym od kul i bomb ginęli amerykańscy dziennikarze i tysiące niewinnych cywilów. Myślę ze ich moralność zachłysnęła się milionami dolarów, których była warta czeczeńska ropa.
Tak, więc nawet tak wysokie stanowisko jak głowa państwa nie określa poziomu, czy nawet posiadania jakiejkolwiek moralności.
Zacytowany przeze mnie Albert Einstein powiedział, że religia nie jest potrzebna do kształtowania moralności. Ja zgadzam się z nim całkowicie, bo poniżające jest dla dorosłości człowieka, gdy czynione przez niego dobro i dbałość o niewyrzadzanie krzywd podszyte SA interesownością. Pielęgnowana prawdziwa moralność a szczególnie ta dojrzała dba o bezinteresowność.
Zastanawiają mnie ludzie, których kręgosłup moralny jest wiotki niczym młoda trawa. Czy na przykład zdrada żony/męża jest wynikiem błędu w wychowaniu, braku autorytetu moralnego czy braki umiejętności opierania się emocjom? Takiej [postawie daleko od dojrzałości a tym samym dorosłości, brania odpowiedzialności za własne czyny.
Gdybym miała ocenić siebie nie postawiłabym żadnej oceny. Jedyne, co mogę powiedzieć ze staram się nie ranić innych, szanować swój system wartości nie odwracać go do góry nogami. Nie wiem czy osoba mówiąca sama o sobie ze jest dojrzała moralnie nie stawia siebie w świetle osoby niedorosłej.
Gdybym była katem w obozie koncentracyjnym lub osobą donoszącą na współobywateli czasach stalinizmu to na dzień dzisiejszy i mój wiek moja moralność kazałaby mi się zgłosić po karę do sądu i przebaczenie do osób które bym skrzywdziła co i tak pewnie nie byłoby mi dane. To wiem…
Wrażliwość moralna nie jest raniona jednak tylko tak wielkimi przykładami jak obóz koncentracyjny czy niesprawiedliwa wojna odbierająca dosłownie wszystko cywilom. To cos, co kłuje nas, nie pozwala podnieść wysoko głowy, gdy zawodzimy siebie i innych w codziennym życiu i jego pierwiastkach- drobnych, pojedynczych chwilach. Wiadomo, nie każdy jest bohaterem narodowym i nie każdy posiada altruizm godny św. Franciszka z Asyżu, jednak powinniśmy żyć tak, by każdy mógł spojrzeć w lustro i nie wstydzić się ujrzeć swojego własnego spojrzenia.
Oczywiście, nie jest prostą rzeczą, w świetle tylu kuszących sytuacji, dochować wierności swojej moralności. Zawsze jednak możemy się odnieść do autorytetów, takich jak Irena Sendlerowa, która narażając własne życie uratowała blisko dwa i pół tysiąca Żydowskich dzieci przed najgorszym. Branie przykładu z kogoś nie będzie przecież urągać naszej dorosłości czy dojrzałości, a wręcz dowiedzie jej przez wzgląd na okazanie skromności i chęci brania przykładu z kogoś innego, jak najbardziej tego godnego.
Moralność to coś, czego uczymy się całe życie. Los ciągle wystawia nas na nowe próby a my możemy, dzięki tym próbom, uczyć się ciągle i udoskonalać.