Polska piłka sięgnęła niemal dna. Do ligowego obrazu nędzy i rozpaczy jedną nogą wchodzi reprezentacja. Po laniu od Hiszpanów wczoraj zlał nas Kamerun, na szczęście różnicą tylko...
Co zrobić, żeby być dobrym dziennikarzem, jak się do tego wszystkiego zabrać i nad czym pracować? O wskazówki dla przyszłych dziennikarzy udało mi się wypytać Grzegorza Miecugowa,...
Parytet, podobnie jak sama demokracja, jest istotną wartością na drodze do zwalczania dyskryminacji i promocji różnorodności. Jest też jednak obarczony tą samą wadą – nie jest uniwersalny i...
W Polsce, mimo wielu pozytywnych zmian, które zaszły od początku lat 90-tych pojmowanie niepełnosprawności i traktowanie osób niepełnosprawnych jest dalekie od ideału. A przecież...
Część dziewczyn myśli - ”Robię to, co każdy dorosły i jeszcze mi za to płacą. A poza tym, jestem dobrze traktowana i szanowana". Nastolatki z polskich gimnazjów dorabiają w...
Miasto pełne kontrastów i pozostałości po przednim ustroju.Na granicy kultur zagłębiowskiej i śląskiej,mieszanka wielu grup zjednoczonych pod wspólnym szyldem "Huta Katowice"
Dąbrowa......
Ewa Żarska jest dziennikarką łódzkiego oddziału Polsat News.
Dlaczego wybrała Pani właśnie dziennikarstwo jako drogę życiową?
Od najmłodszych lat potok słów zalewał najpierw moją rodzinę, później znajomych i przyjaciół aż w wieku 12 lat rodzice i dziadkowie stwierdzili, że moja przyszłość to kariera dziennikarska. (bo jedna Hanka Bielicka już jest);-) A tak bardziej poważnie to chyba jedyny zawód, który rozwija człowieka w tak wielu dziedzinach, pozostawiając go jednocześnie największym laikiem. Przykład: w ciągu jednego tygodnia byłam z kamerą: na wybiegu dla słoni, na sali operacyjnej podczas operacji serca noworodka i w śmigłowcu, gdy patrolowaliśmy z góry drogi. Czy może być coś bardziej ekscytującego, ciekawego i pięknego?
Jakie były początki Pani kariery? Czy ma Pani jakieś swoje pierwsze nagrania, teksty pozostawione na pamiątkę?
Początek początków to gazetka szkolna i przerwy w szkolnym radiowęźle w II LO w Piotrkowie Trybunalskim. Pierwsza sonda w Radiu Piotrków na temat upałów -UWAGA !-zagrałam 2 godziny taśmy -to było z przejęcia. Później Radio Łódź, Telwizja Piotrków, Tygodnik Fakty - Belchatów, Piotrkowska Agencja Informacyjna i.. wreszcie Telewizja Polsat - gdy zadzwoniła Dorota Gawryluk z propozycją pracy, najpierw myślałam, że to żart, później powiedziałam, że muszę się zastanowić by po 32 sekundach zracjonalizować swój umysł i odpowiedziec -tak ;-) był też TVN 24:-) a teraz Polsat News ;-)
Jak udało się Pani dojść na szczyt kariery dziennikarskiej, którym niewątpliwie jest praca w Polsacie?
Mam nadzieję, że wszelkie szczyty jeszcze przede mną - każdego dnia pracuję na to, by je zdobyć. Dziennikarstwo newsowe- telewizyjne, to naprawdę ciężki kawałek chleba. Wypychają cię drzwiami, wchodzisz oknem. Niekiedy pogonią człowieka z prętem a tu jeszcze trzeba zabezpieczać operatora. No własnie operator - to nie statyw do kamery - to integralna część duetu. Bez operatora dziennikarz nie zrobi materiału, operator bez dziennikarza - a i owszem :-) Na swojej drodze spotkałam 2 wyjatkowych: w Polsacie - Marcina Kołka i w TVN 24, a teraz w Polsacie - Jarka Bieńskowskiego :-) Dziennikarstwo newsowe to jednak wyjątkowy wysiłek kreacyjny - tak, tak. Za każdym razem, gdy przygotowuje materiał, sataram sie go przygotować tak, by zainteresował widza i treścią i formą. Nad materiałem pracuje od początku: od pierwszego efektu, poprzez obrazki, wybór setkowiczów - by się nie powtarzali i by byli ciekawi, kończąc na stund-up (choć tych nie nadużywam jeśli nie muszę). W ten sposób staram siś stworzyć historię, która potrwa odrobine dłużej niż 2:40 w dzienniku.
Nie ma się co pieklić.Dostała w dziób i bedzie wiedzieć,że nie wszędzie można "być sobą" i pewne normy obowiązują.A że -wychowując bezstresowo- ktoś ją oszukał,to już jej problem.
Byłam 10.07 na Jasnej Górze i tak się złożyło że siedziałam koło wozu Polsatu i mogłam widzieć jak ta dziennikarzyna i jej przydupas próbowali prowokować pielgrzymów w czasie mszy św. To babsko cały czas z kimś rozmawiało przez telefon i tłumaczyła że ciężko im będzie dostać się pod szczyt gdyż nie mają akredytacji ale spróbują zamieszać. TO BYŁA PROWOKACJA SZmatławego POSATU!!!!.
Wyjątkowa szuja, po prostu zero, które upodli się za parę złotych. Szkodnik znacznie gorszy od np. złodzieja, bo ona dla paru groszy gotowa jest oszukać miliony odbiorców.
"Dziennikarstwo newsowe to jednak wyjątkowy wysiłek kreacyjny" - tak, tak, żeby zapłacili, trzeba czasem zełgać, to normalne według ludzi bez kręgosłupa moralnego, których można kupić za parę groszy.
"wszelkie szczyty jeszcze przede mną - każdego dnia pracuję na to, by je zdobyć." niewątpliwie to robi zaczepiając mohery i przeszkadzając im w chwilach duchowego skupienia -.- dziennikarz powinien ujawniać jakieś nieprawidłowaości??? to niech zrobi reportaż o wizycie tuska z synem w chinach na koszt państwa !!!
Wielu tzw. "dziennikarzy" za parę złotych premii lub awans chętnie zwyzywa, skopie i następnie cynicznie utrwali multimedialnie reakcje "celu dziennikarskiej interwencji". Pani Ewa ma nadzieję, że wszelkie szczyty jeszcze przed nią - każdego dnia pracuje na to, by je zdobyć. Dlatego trzeba uważać gdy zobaczy się Panią Ewę bezceremonialnie wkraczające na Mszę Świętą. Dla "kariery" zbezcześci wszystko.
Widać że brak jej wrażeń i rozrywki, niech jedzie na wojnę to "się rozerwie", bo prowokacja w Częstochowie to dla niej "mały pikus" za mała adrenalina. Dla mnie to zwykła hiena dziennikarska żądna sensacji na siłę, nie licząca się z prawami i uczuciami zwykłych ludzi.