Nie chcę pisać długich tekstów, pełnych wylewania żali nad tym, jaki to świat jest zły, okrutny i niesprawiedliwy. Nurtuje mnie jednak kilka wątków historyczno- politycznych, które samoistnie uruchamiają narząd znajdujący się w mojej czaszce. Jeden z nich dotyczy pięknego kraju, a powinnam raczej napisać „Mocarstwa” położonego na wschód od Polski- Matrioszce Rosji.
Marzą mi się złote kopuły pięknych budynków, śnię o tym, że widzę je „na żywo”. I wierzę, że mój sen się spełni, bo to, co chcę zobaczyć na własne oczy to nie tylko Pałac Zimowy, czy Moskwę mieniącą się tysiącami kolorów i błysków damskiej i męskiej biżuterii.
Otóż ja chcę zobaczyć jak żyją tam ludzie najzwyklejsi. Ale chce też ich posłuchać…
Wszystkich razem i każdego z osobna, historię życia w Związku Radzieckim i pseudo demokracji, której obraz tak starannie malują politycy. I muszę to zrobić!
Zadziwiające, że obraz malują ludzie o których powszechnie wiadomo, że osiągając władze osiągają też publiczne miliony rubli, i do tego w gratisie dostają bandę łobuziaków, która zarobi na siebie i na nich jeszcze trochę, żeby dla rodziny na wakacje było… Powszechnie wiadomo również skąd ci ludzie są. Otóż są to wychowankowie rosyjskiego NKWD, które gnębiło ludzi do granic ich wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Oni malują obraz Rosji jako mocarstwa, bogatego i pełnego szczęśliwych obywateli.
Czyszczą, gruntują, malują, impregnują, a reżim trwa…Ile osób dziennie znika i jest zabierane na przesłuchania do więzień o nieludzkich warunkach i rygorze dorównującym obozom koncentracyjnym? A jaka część jest usuwana?
A co mnie nurtuje najbardziej to wojna w Czeczenii…Ale jak powiedziałam nie chce teraz wymieniać niesprawiedliwości na świecie. Tak sobie myślę, że wielu polityków wiedząc o sytuacji nie robi nic…Wiedzą, bo przecież są na świecie takie osoby jak Krystyna Kurczab- Redlich, która pracuje obecnie nad biografią niemianowanego cara Rosji- Putina. Był Aleksander Litvinienko, który zmarł bo przyjął za dużą dawkę polonu (i nie muszę nadmieniać, że nie zrobił tego umyślnie). Była też wspaniała dziennikarka Anna Politowska, która kochała życie, ale musiała się z nim pożegnać, bo ktoś za nią tak zadecydował. Dwie ostatnie osoby zginęły bo nie tańczyły do melodii Kremla. Na szczęście dla ludzi tam żyjących i dla nas, oraz na nieszczęście dla możnych rosyjskiej polityki niektóre sytuacje ujrzały światło dzienne.
Gaz gazem, jest potrzebny żeby nam tyłki na kość nie zamarzły. Rosja kraj potężny, chociaż głosy o załamaniach w budżecie nadciągają, ale czy ktoś może zapytać tych panów w garniturach, dlaczego tak szybko umarza się sprawy zabójstw?
Punktem kulminacyjnym moich wypocin niech będzie scena jak Bill Clinton klepie po ramieniu Borysa Jelcyna, ten zaprasza na spotkanie trębacza jazzowego, bo Prezydent Ameryki tak lubi jazz. Wszyscy zachwyceni, uśmiechnięci i pewnie już nieźle wstawieni. W tym samym czasie ginie kilkanaście tysięcy ludzi, bo bronią swoich czeczeńskich domów, w imię czego? W imię kampanii wyborczej alkoholowego Jelcyna, który za sprawę honoru przyjął sobie rozwiązanie kwestii czeczeńskich bandziorów.
Aż pójdę sobie zapalić…